Dobre pomysły chodzą po ludziach

Posted by

W jednej agencji reklamowej, w której pracowałam, wyznawana była zasada, że każdy może mieć dobry pomysł.

W dodatku nie tylko ją wyznawano, ale także praktykowano: nie mieliśmy w strukturze stanowisk typu „kreatywny” czy „strateg”, czyli ludzi „od wymyślania”. Gdy przyszedł nowy brief czy zaproszenie do przetargu, zbieraliśmy grupę osób z różnych działów i organizowaliśmy burzę mózgów, której celem było stworzenie jak najlepszej odpowiedzi na potrzeby Klienta. 

Jak dobieraliśmy uczestników burzy mózgów?

Najczęściej kierowaliśmy się tym, kto będzie później uczestniczył w przygotowaniu oferty, np. grafik, który będzie projektował key visual, programista, który będzie wyceniał LP oraz account, który będzie przedstawiał ofertę Klientowi. 

Dlaczego taki klucz? 

  • Po pierwsze, od razu robiliśmy weryfikację pomysłów z różnych perspektyw.
  • Po drugie, nie traciliśmy później czasu na przekazywanie i wyjaśnianie pomysłu oraz przekonywanie do niego osób odpowiedzialnych za realizację – wszyscy zainteresowani „czuli” go i rozumieli, bo brali udział w procesie tworzenia.
  • Po trzecie, wszyscy wierzyli w „zajebistość” pomysłu, bo byli jego współautorami, co przekładało się bezpośrednio na większy zapał i fun podczas realizacji, a to z kolei wpływało pozytywnie na efekt końcowy.

Ta filozofia została ze mną po odejściu z tamtej firmy. A nawet jeśli czasami zbaczałam z tej drogi, to życie samo mi o niej przypominało. Na przykład w sytuacji, gdy ochrzaniłam młodsze koleżanki, że przygotowały kiepski projekt graficzny i dałam im swoje wytyczne do stworzenia nowego, który następnie Klient ocenił jako „najgorszy projekt jaki od nas kiedykolwiek dostali”. Auć.

Oczywiście można twierdzić, że:

  • taki tryb pracy sprawdzi się jedynie w mniejszych firmach, gdzie łatwo wszystkich skrzyknąć,
  • nie da się konsultować pomysłów w firmie, gdzie jest kilkuset i więcej pracowników, bo to zajmie wieki i nigdy nie dojdziemy do porozumienia,
  • nie warto pytać innych o zdanie, bo to ja jestem specjalistą w tej dziedzinie, więc wiem najlepiej,
  • monopol na dobre pomysły należy do wyższej kadry, bo oni lepiej rozumieją biznes niż „Ci niżej”.

Ale można też spojrzeć na to zupełnie inaczej:

  • Więcej różnych perspektyw i opinii wewnątrz firmy to pierwszy i darmowy test nowego pomysłu.
  • Nie trzeba pytać o zdanie absolutnie wszystkich w firmie, można wytypować przedstawicieli różnych działów i stworzyć zespół projektowy pracujący nad konkretnym pomysłem.
  • Jeśli ktoś mówi o słabych stronach Twojego pomysł, to niekoniecznie chce Ci dowalić, może chcieć go tylko ulepszyć.
  • Pozornie kiepski pomysł można przemienić w prawdziwą perełkę, odpowiednio go nadbudowując i oglądając z różnych stron.
  • Osoby mniej doświadczone lub spoza danej specjalizacji patrzą na pomysł zupełnie inaczej i mogą dostrzec wady czy szanse, które umknęłyby przy rutynowym podejściu wieloletniego eksperta.
  • To, że jako manager lepiej rozumiesz sytuację, często wynika z tego, że masz dostęp do większej ilości informacji, a nie z tego, że jesteś jakoś wybitnie mądrzejszy od reszty ludzi w swoim zespole.

Dlaczego manager nie wie wszystkiego najlepiej?

Kontynuując ostatni punkt z powyższej listy – zostając managerem zyskujesz dostęp do większej ilości informacji „z góry” ale wraz z wzrostem Twojej pozycji, stopniowo tracisz też kontakt z tym, co dzieje się na pierwszej linii, np. w pracy bezpośrednio z Klientem Twojej firmy. Zaczynasz patrzeć na to z zupełnie innej perspektywy niż wtedy, kiedy sam tam byłeś (o ile w ogóle w tej firmie tam kiedyś byłeś).

Właśnie dlatego uważam, że informacje i pomysły od zespołu mogą być niejednokrotnie dużo lepsze i bardziej „życiowe” niż te autorstwa wyłącznie samego szefa.

A jeśli jako manager widzisz, że zespół chce iść w kierunku zbyt odległym od potrzeb biznesowych firmy, to wyjaśnij to ludziom i daj im wszelkie informacje, których potrzebują do podjęcia świadomej decyzji. Przyjmij, że pracujesz z dorosłymi, inteligentnymi ludźmi, którzy potrafią myśleć logicznie i łączyć kropki. Słuchaj ich uważnie, zaufaj ich osądowi i zdaj się na ich rekomendacje, nawet jeśli sam do końca tego jeszcze nie czujesz. Otwórz się na nowe podejście i eksperymentowanie. Odwieś swoje ego na wieszak i nie bój się przyznać, że nie jesteś czegoś pewien lub pomysł kogoś innego jest dużo lepszy niż Twój własny. Pracuj z zespołem, a nie tylko nim kieruj.

Będąc na fali entuzjazmu mogłabym zakończyć poprzedni akapit stwierdzeniem: „Satysfakcja gwarantowana!” ale byłaby to mocna nadobietnica. Bo oczywiście przedstawione podejście nic nikomu nie zagwarantuje. Może być tak, że zespół nie wygeneruje wcale super pomysłów, albo wsadzi Was na minę swoim działaniem. Tylko wtedy to też jest ważny sygnał, nad którym warto się pochylić:

  • Może nie dostarczyłem wszystkich potrzebnych informacji?
  • Może źle dobrałem ludzi do tego zadania? 
  • Może coś ważnego nam umyka?
  • Może warto spróbować jeszcze raz, ale inaczej?

I w tym momencie zataczamy piękne koło, bo zły pomysł, podobnie jak dobry, także może się przytrafić każdemu. I czy wtedy lepiej odpowiadać na powyższe pytania samemu czy może w grupie szanujących się wzajemnie osób, którym zależy na jak najszybszym rozwiązaniu problemu i podążaniu dalej ku wspólnemu celowi?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *