Czy zawsze interesowało mnie odkrywanie siebie i innych?
Absolutnie i wielkie NIE!
Z natury jestem raczej zadaniowcem, w dodatku czepiającym się szczegółów i przyjmującym, że każdy powinien pracować ciężko i jeszcze czerpać z tego przyjemność.
W jednej z firm, w której pracowałam szef straszył mną nowych pracowników, że łatwo nie będzie i że nie ma co liczyć na pochwały. I w sumie do dzisiaj nie wiem, czy powinnam być z tego dumna czy raczej się wstydzić 🙂
Pewnie dlatego, że obok tego „projektowego robota” od zawsze była też we mnie cząstka „zespołowa”, która naprawdę wierzyła w to, że razem możemy przenosić góry (oczywiście wciąż pod warunkiem, że wszyscy będą na to ciężko pracować :P).
Podskórnie czułam, że odpowiednia motywacja, może wydobyć z ludzi pokłady takiej energii i potencjału, o jakiej nawet im samym się nie śniło.
Zaczęłam sama kombinować z feedbackiem, pracą na talentach i mądrością grupową.
Totalnie na czuja, więc i nieporadnie, czasami za szybko, za ostro i bez odpowiedniego przygotowania gruntu.
Jaki był tego efekt? Ano, się wyrąbało. I to nawet koncertowo, można rzec.
Przeszłam przez fazy poczucia totalnej porażki, żalu, obwiniania innych, analizowania w głowie po milion razy tych samych sytuacji.
Aż doszłam do ciekawości – dlaczego stało się, to co się stało? Co następnym razem mogę zrobić lepiej?
To popchnęło mnie do sięgnięcia po pomoce naukowe: książki o samorozwoju (duuużo książek, ale pierwsze były chyba te dwie: „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko”, „Szef wymagający i wyrozumiały”), potem kursy online (różne różniste, np. o inteligencji emocjonalnej, trudnych rozmowach z pracownikami czy abonament na Youniversity), aż wreszcie podyplomówkę z Neuro-przywództwa.
Czego się nauczyłam?
- Bardzo szybkiego czytania 🙂
- Że ciągłe wracanie w myślach do minionych zdarzeń i roztrząsanie ich ma swoją specjalistyczną nazwę – perseweratywność (dzięki Maria Sidoruk-Grymuza)
- Że powiedzenie „Raz wygrywasz, a raz się uczysz” to najprawdziwsza prawda
- Że inni są „inni” interesująco, a nie głupio
- Że „ludzie się nie zmieniają” jest prawdą, ale dopiero po małym uzupełnieniu „jeśli nie chcą się zmienić”