Temat szczerości jest mi niezwykle bliski, niezależnie od tego czy mówimy o życiu zawodowym czy prywatnym. Dla mnie bycie z kimś szczerym oznacza szacunek dla tej osoby, nawet jeśli ta szczerość nie zawsze bywa przyjemna. Ale przynajmniej jest prawdziwa.
Bardzo cenię to, gdy ktoś powie mi wprost, że ma ze mną problem zamiast obgadywać mnie za plecami czy nawet obrzucać błotem tylko w myślach.
Od zawsze frustrowały mnie biurowe rozgrywki, czyli sztuczne uśmiechy, które zamieniają się w krytykę, gdy tylko danej osoby nie ma w pobliżu, a potem często i tak do niej pokątnie trafiają, psując jeszcze bardziej i tak już średnio fajną atmosferę.
Męczyła przesadnie dyplomatyczna informacja zwrotna, która zamiast wskazać konkretne obszary do poprawy, dawała pracownikowi sygnał, że w sumie to jest całkiem spoko.
A już najbardziej wkurzał mnie szef, który problematyczne kwestie potrafił poruszyć tylko wtedy, gdy był na mnie zły i jak łatwo się domyślić nie był to wtedy ani trochę konstruktywny komunikat.
Chodziło za mną wtedy też cały czas pytanie: czy da się inaczej?
Czy praca może być oparta o relacje dorosły-dorosły, w których można otwarcie porozmawiać o problemach i nie obawiać się obrazy majestatu lub oskarżenia o bycie ostatnią chamką lub nieczułą skurczybyczką?
Oczywiście nasłuchałam się dużo o tym, co się powinno a czego nie i dlaczego dobry szef musi być dobrym dyplomatą. A potem trafiłam na książkę „Szef wymagający i wyrozumiały”, która można powiedzieć uratowała mój światopogląd 😊
Jej autorka, Kim Scott, która pracowała na managerskich stanowiskach, m.in. w Apple i Google, przedstawia swój autorski model komunikacji nazwany przez nią Radykalną szczerością (prawda, że to brzmi super?!).
Opiera się on o dwa wymiary:
- Osobista troska – autentyczne dbanie o drugą osobę i dobre intencje wobec niej
- Bezpośrednia konfrontacja – mówienie tego, co się naprawdę myśli
których różne natężenie i kombinacje tworzą 4 możliwe „style komunikacji” szefa (ale też i każdej innej osoby):

Czytając tę lekturę uzmysłowiłam sobie, że dość często, dbając tylko o szczerość i nie myśląc przy tym zbyt dużo o odczuciach drugiej strony, lądowałam w części Raniącej agresji. Ale ku mojemu zaskoczeniu (i trochę też uldze pomieszanej ze szczęściem, że ktoś mnie wreszcie rozumie) autorka twierdzi, że ta opcja i tak jest lepsza od Manipulacyjnej nieszczerości, w której jesteśmy wyrachowanie i nieprawdziwie mili, aby coś ugrać oraz Rujnującej empatii, w której dbałość o dobre samopoczucie drugiej osoby przesłania nam fakty i nie mamy serca powiedzieć jej czegoś, co może ją zranić, ale także pomóc.
Co daje radykalna szczerość w pracy?
- Relacje oparte na zaufaniu – wbrew pozorom szczera komunikacja niekoniecznie sprawi, że wszyscy w zespole czy firmie nas znielubią. Jeśli połączymy to z pokorą i troską o dobro drugiej osoby, możemy liczyć na coś totalnie odwrotnego.
- Szybsze rozwiązywanie nieporozumień – zamiast uprawiać biurowe plotki i jeszcze bardziej się nakręcać, możemy otwarcie porozmawiać o problemie, co oczyści atmosferę oraz umożliwi znalezienie wspólnego rozwiązania.
- Większa efektywność – nie musząc uprawiać gierek międzyludzkich, można skupić się na faktycznej pracy i na bieżąco rozwiązywać wszystkie kwestie spowalniające uzyskanie dobrych rezultatów.
- Lepsza praca zespołowa – jeśli zespół sobie ufa i jest ze sobą szczery, tworzy wyjątkową i bezpieczną przestrzeń, która umożliwia wykorzystanie jego pełnego potencjału.
Jak manager może zacząć korzystać z radykalnej szczerości?
- Przynoś do pracy całego siebie – bądź autentyczny i postępuj zgodnie ze swoimi wartościami.
- Zachęcaj ludzi do krytykowania Ciebie i pokaż im, że to nic złego.
- Nawiąż osobistą relację z każdym w zespole, poznaj jego troski, marzenia i motywacje.
- Chwal publicznie, a krytykuj indywidualnie i zawsze z pokorą oraz dobrymi intencjami.
- Mów otwarcie o problemach i konfliktach i bierz odpowiedzialność za ich rozwiązanie.
Powodzenia 😊