Idź być spełnionym (zawodowo) gdzie indziej

Posted by

Masz pracownika, doświadczonego, odpowiedzialnego, zdolnego, jak to się ładnie mówi „dobrze performującego”. Ale z drugiej strony nie widzisz w jego oczach błysku, kiedy rozmawiacie o celach na najbliższy kwartał i masz dziwne przeczucie, że nie wykorzystuje on w Twoim zespole całego swojego potencjału.

Co zrobisz?

a) ignorujesz te odczucia i stwierdzasz, że pewnie przesadzasz
b) wyszukujesz coraz to nowe motywatory, aby zatrzymać dobrego pracownika
c) rozmawiasz z nim szczerze, dzielisz się swoimi wrażeniami i pytasz o jego odczucia

Ja zdecydowanie wybieram bramkę C.
Biorąc na klatę to, że wcale może mi się nie podobać to, co usłyszę.
Na przykład, że to nie jest praca, jakiej oczekiwał Krzysiek.
Albo, że Kasia, która jest księgową, tak naprawdę marzy o otwarciu własnej kwiaciarni.

I co teraz?

Czy wiedząc, że pracownik nie wiąże przyszłości z firmą, powinno się go zwolnić i poszukać nowego, bardziej oddanego sprawie? Moim zdaniem niekoniecznie.

Kiedyś wpadł mi ręce materiał (niestety totalnie nie pamiętam, czy to była książka, artykuł czy video), który mówił o tym, jak można postąpić w takim przypadku, aby wilk był syty i owca cała.
Zamiast obrażać się na takiego „nielojalnego” i „niewdzięcznego” pracownika, można razem z nim ustalić plan działania, który da korzyści obu stronom.

Może Krzysiek potrzebuje czasu na zastanowienie się, co tak naprawdę chciałby w życiu robić, ale w tym czasie może wykonać zadania, których nikt inny w Twoim zespole nie jest w stanie zrobić tak dobrze, jak on.
A może Kasia potrzebuje do otwarcia swojego biznesu nowych umiejętności, które może zdobyć, jeśli powierzysz jej bardziej odpowiedzialne zadania, co z kolei odciąży Ciebie na jakiś czas?

Gdyby to streścić w jednym zdaniu byłoby to: Pomóż pracownikowi zrealizować marzenia i wykorzystaj najlepiej ten czas, który Wam został.

Ale co to da mojej firmie?

Bardziej zaangażowanego, zmotywowanego i wdzięcznego pracownika, nawet jeśli tylko na czas określony. A co za tym prawdopodobnie pójdzie – lepsze wyniki biznesowe. Niby też tylko chwilowo, ale z drugiej strony takie podejście, pokaże innym członkom zespołu, że jesteś managerem świadomym, traktującym człowieka jak człowieka, a nie bezosobowy trybik w maszynie, co może zmotywować ich do większego zaangażowania w ich pracy.

Oczywiście mówimy tutaj o człowieku „dorosłym” (i wiekowo i mentalnie), który naprawdę doceni Twoją postawę i nie wykorzysta jej przeciwko Tobie, bo wtedy to zupełnie inna bajka (jak i ścieżka postępowania).

A jaką mam radę dla Krzyśka i Kasi?

Czyli dla tych z drugiej strony, który właśnie przeżywają wewnętrzny dylemat między akceptacją swojej obecnej sytuacji zawodowej, która przecież „nie jest taka zła” a podążaniem za marzeniami.

Zdecydowanie to drugie! Ale przeprowadzone w sposób świadomy i przemyślany, co zwiększy szansę na sukces. Pomóc może w tym Ela Krokosz, która udostępnia wiele materiałów i porad o odnalezieniu swojego „zawodowego ja” oraz o pokonaniu przeszkód, które mogą się pojawić po drodze.

Powodzenia!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *