Dużo się mówi teraz o kompetencjach przyszłości, ale co z tym, co mamy dzisiaj?
A mamy pędzący w zawrotnym tempie świat, który na każdym kroku wymaga naszej uwagi. Staje się ona walutą i codziennie musimy decydować o tym, w co tym razem ją zainwestować.
Mamy marki osobiste, rysujące wizerunek wszechwiedzących i nieomylnych ekspertów, którzy od ręki sprawią, że Twoje życie i praca nabierze właściwego tempa i kierunku.
Mamy social media, w których jedni bez zahamowani ubliżają innym, podpisując się pod tym własnym imieniem i nazwiskiem oraz a inni przekonują cały świat, że tylko ich sposób na życie jest właściwy.
Mamy też coraz mniej czasu, chęci oraz przestrzeni na to, aby być ciekawym w rozmowie z drugim człowiekiem. Aby zapytać co u niego zamiast mówić cały czas o sobie. Aby zadawać więcej pytań niż wypowiadać zdań twierdzących. Aby starać się zrozumieć zamiast z marszu oceniać. Aby uszanować odmienne zdanie i czuć się komfortowo w niezgodzie.
Bo dialog to nie debata. Nie ma dwóch przeciwnych stron, z których jedna musi wygrać. Nie ma też punktów przyznawanych za każdy dobry argument i bonusu za przekonanie kolejnych osób do swoich racji. No chyba, że sam sobie je naliczasz. Tylko po co?
Ostatnio zastanawiałam się, dlaczego ludzie tak bardzo lubią mieć rację.
Trafiłam na różne opracowania tematu mówiące oczywiście o ego, ale także o ataku na tożsamość, unikaniu dysonansu poznawczego i dążeniu do spójności, która daje naszemu mózgowi poczucie bezpieczeństwa. Więc nie zawsze powodem takiego zachowania będzie przerośnięta pewności siebie, a czasami wręcz odwrotnie. To taki trochę nasz tryb domyślny, którego używamy nie zawsze świadomie.
Trafiłam też na pojęcie intelektualnej pokory, która mnie zatrzymała na dłużej.
Czym jest pokora intelektualna?
Pokora intelektualna to umiejętność uznania tego, że mogę się mylić lub czegoś nie wiedzieć, bez utraty poczucia własnej wartości, otwartość na inną perspektywę i zmianę zdania pod wpływem dowodów oraz szacunek do poglądów innych, nawet gdy się z nimi nie zgadzam.
Co nam daje takie podejście?
Moim zdaniem przede wszystkim spokój. Bo nie musimy już walczyć ze wszystkimi wokoło o rację i swoją pozycję. Możemy przyznać się, że czegoś nie wiemy albo że popełniliśmy błąd.
Akceptacja tego, że inni mogą myśleć inaczej zdejmuje z nas obowiązek wiecznego uświadamiania im, że się mylą i pozwala nam skupić się na własnym życiu. A dyskusja oparta o ciekawość zamiast o własne przekonania daje możliwość pozyskania nowych informacji, które mogą nieoczekiwanie zmienić to życie na lepsze.
Kolejną rzeczą są relacje. Bo zamiast mówić znajomym, że są głupi i mało wiedzą o życiu, możecie się lepiej poznać i zrozumieć. Co wcale nie oznacza, że musicie się we wszystkim zgadzać.
Jak ćwiczyć intelektualną pokorę?
Zmienianie siebie jest trudne i prawie nigdy nie działa tak, że postanawiam od dziś zachowywać się zupełnie inaczej i tak się faktycznie dzieje. Lata przyzwyczajenia robią swoje. Dlatego warto zaczynać od małych kroczków i łapania się codziennie na zachowaniach, które docelowo chcemy zmienić. I to też nie będzie tak, że od razu zastąpisz je nowymi, lepszymi. Ale już samo zauważenie i zatrzymanie się przy nich to spory postęp.
Od czego więc można zacząć? Oto kilka moich sposób 🙂
- Przypomnij sobie jakieś dawne własne przekonanie, które uległo zmianie w Twojej głowie. Zastanów się, co było powodem tej zmiany i jak Ci z nią jest.
- Wybierz pogląd, w który obecnie mocno wierzysz i zawsze go bronisz. Zadaj sobie pytanie „co musiałoby się stać, abym zmienił/a zdanie?” albo „co, jeśli nie mam racji?”
- Gdy ktoś powie rzecz, z którą totalnie się nie zgadzasz, zamiast od razu ją negować, zadaj mu pytanie: „na jakich danych się opierasz?” albo „jak doszedłeś do takiego wniosku?”.
- Teksty typu „to bzdura”, „nie masz racji” zamień na „ja to widzę inaczej”.
- W przypadku odmiennych zdań skup się na temacie „niezgody”, a nie na ocenie osoby, która wyraża inną opinię.
- Zamiast pogłębiać różnice, poszukaj jakiejś części wspólnej Waszych poglądów. To może być zaczątek nowego, wspólnie wypracowanego rozwiązania.
- Rozmowa o odmiennych poglądach nie musi się kończyć zdaniem „masz rację”. Można równie dobrze zakończyć ją: „dziękuję, że pokazałeś mi swój punkt widzenia.”
- Obserwuj swoje emocje w dyskusji. Gdy stają się zbyt silne, poproś o przerwę albo o przełożenie dalszej rozmowy na inny termin.
- Gdy ktoś Cię ocenia i wyraża niepochlebną opinię na Twój temat, to jest tylko jego punkt widzenia, a nie fakt o Tobie.
- Zamiast denerwować się nieproszonymi radami i udowadniać, że są Ci niepotrzebne, możesz powiedzieć „dziękuję Ci, przemyślę to”.