Kojarzycie sytuację, w której opowiadacie komuś o trudnym dla Was wydarzeniu, ponieważ naprawdę Wam ciężko i chcecie z kimś się podzielić swoimi rozterkami, a ta osoba po pierwszych kilku zdaniach od razu daje Wam rady, które w dodatku (Waszym zdaniem) w ogóle nie pasują do sytuacji?
Bo ja tak.
Albo życiowe mądrości typu:
– Nie powinnaś tak rozpieszczać swojego dziecka.
– Manager powinien zawsze panować nad emocjami.
– Powinnaś już dawno się z nim rozstać.
– Powinieneś schudnąć.
Dawanie dobrych rad jest proste, zwłaszcza, że nie dotyczą nas i to nie my jesteśmy w trudnej sytuacji. Wtedy łatwo gdybać, co powinno się zrobić.
I nawet jeśli jesteście w momencie dawania rady w 100% przekonani, że dokładnie tak byście postąpili, gdybyście byli na miejscu odbiorcy rady, to póki to Wy nie będziecie w takiej sytuacji, to nigdy nie możecie być pewni, co byście w rzeczywistości zrobili.
Co więcej Wasza sytuacja, nawet jeśli podobna, to nigdy nie będzie identyczna jak drugiej osoby, ponieważ jesteście zupełnie innym człowiekiem, z inną osobowością, podejściem do życia, myślami i emocjami oraz żyjącym w innym otoczeniu. Inne będą szczegóły wydarzenia, inni współuczestnicy, inne reakcje.
Czyli dawanie rad jest złe?
Oczywiście, że nie. Ale pod warunkiem, że druga osoba tej rady w danej chwili oczekuje oraz że to faktycznie rada, czyli jedna z opcji do rozważenia, a nie jedyne możliwe wyjście z sytuacji wygłoszone tonem wszechwiedzącego, który potem jeszcze strzela focha, jeśli jego wskazówka nie zostanie wykorzystana.
Sama odbyłam kilka ciekawych rozmów i prób wyjaśnienia, że zupełnie inaczej brzmi „Powinnaś zrobić X” a „Możesz zrobić X” lub „Zastanów się, czy X nie byłoby dobrym rozwiązaniem”.
To to wcale nie znaczy, że taki „wszechwiedzący-radzący” ma złe intencje. Pewnie w większości przypadków nie, bo może być typem osobowości nastawionym na działanie i dla niego, jeśli jest problem, to trzeba go rozwiązać, a nie o nim gadać. Albo bardzo troszczy się o tę drugą osobę i chce jak najszybciej skrócić jej cierpienia. Albo chce się podzielić swoim doświadczeniem, aby ustrzec drugą osobę przed błędami.
Tylko trochę przy tym zapomina, że to nie o niego tutaj chodzi.
W miniserialu „Jak rozwiązywać trudne sytuacje z pracownikami” na platformie edukacyjnej Youniversity jest mowa o zabójcach empatii i jednym z nich są właśnie niechciane rady. Z czym ja osobiście zdecydowanie się zgadzam.
Więc jak można lepiej „radzić”?
- Zapytaj wprost osoby, która opowiada Ci o problemie czy dylemacie czego od Ciebie oczekuje – czy pomocy w znalezieniu rozwiązania czy może przegadania rozwiązań, które ona już sama ma w głowie albo wreszcie tylko wysłuchania i ramienia do wypłakania się.
- Zapytaj o szczegóły sytuacji i o to, jak je postrzega ta osoba, jak się z tym czuje, co myśli, itp. Nie zakładaj, że to wiesz, bo jedyne co możesz zakładać, to jak Ty byś się wtedy czuł (i też niekoniecznie z tym dobrze trafisz).
- Przedstaw swoje pomysły na rozwiązanie jako opcje do rozważenia, nie forsuj ich jako najwłaściwsze. Daj odbiorcy przestrzeń na podjęcie jego własnej decyzji.
- Nie komentuj innego wyboru w stylu „to po co mnie pytasz, jak i tak robisz po swojemu?!”. Chyba, że chcesz, aby ta osoba nie przychodziła więcej do Ciebie ze swoimi problemami, to wtedy jest szansa, że zadziała 🙂
Jest też druga strona medalu, czyli zachowanie osoby, która przychodzi z problemem.
Jeśli nie chcesz rad, bo wiesz już co zrobić, ale potrzebujesz się komuś wygadać i ewentualnie skonsultować swoje rozwiązanie, to powiedz to na wstępie. Dzięki temu unikniecie nieporozumień i obustronnej frustracji.
A co, jeśli właśnie po radę przyszedłeś?
- Poproś o nią.
- Potraktuj ją jako jedną z opcji, nową perspektywę, a nie jako jedyne możliwe rozwiązanie, które „powinieneś” wykorzystać, tylko dlatego, że ktoś inny tak Ci poradził, nawet jeśli ta osoba jest dla Ciebie wzorem do naśladowania i bardzo ją szanujesz.
- Zastanów się, co myślisz o tym rozwiązaniu: czy ono Ci pasuje? Czy czułbyś się OK wdrażając je w życie? Czy to faktycznie rozwiąże Twój problem?
- Wybierz rozwiązanie, które pasuje Tobie i Twoim zdaniem jest najlepsze w tej konkretnej sytuacji. Nawet jeśli jest inne, niż to, które rekomendowało Ci 5 osób, które pytałeś o zdanie. Bo jedyne, co moim zdaniem „powinniśmy”, to żyć i postępować w zgodzie ze sobą. Kropka.