Nienawidzę tego słowa nienawiścią szczerą. Naprawdę.
I triggeruje mnie ono przeokrutnie.
Ale mimo to zdarza mi się też go używać. Tak jakby automatycznie.
– Nie przesadzaj, przecież nic wielkiego się nie stało.
– Nie, wcale nie byłam niemiła, przesadzasz.
Często wpadamy (a przynajmniej ja i sporo osób, które znam) w przekonanie, że nasza perspektywa jest jedyną właściwą i jeśli ktoś myśli i reaguje inaczej niż my, to zachowuje się źle, dziwnie, głupio, nielogicznie, nieracjonalnie, itp., itd.
Nie wiadomo, dlaczego przyznajemy sobie prawo do oceny odczuć drugiej osoby i decydowania, jak się powinna czuć w danym momencie – czy ma lub nie ma prawa być urażona, smutna, załamana, wkurzona czy przeciwnie przeszczęśliwa lub podekscytowana.
Przecież nie siedzimy w jej głowie, nie wiemy co teraz myśli i z czego to wynika, nie mamy tych samych doświadczeń i nie wyznajemy tych samych wartości.
Jedyne co wiemy (i to tylko w przypadku, gdy reakcja i emocje drugiej osoby są spowodowane naszym zachowaniem), to to, jakie mieliśmy intencje. Ale nawet jeśli one były w 100% dobre i szczere, to nie daje nam to żadnej gwarancji, że druga strona dokładnie tak je odbierze. Właśnie z tych powodów, jakie wymieniłam akapit wyżej (więc wcale nie ze złej woli).
Jak inaczej można się zachować?
- Można dać drugiej osobie przestrzeń na czucie tego, co właśnie czuje. Tylko tyle i aż tyle.
- Można porozmawiać z tą osobą i spróbować poznać oraz zrozumieć jej perspektywę, np. zadając pytania:
- co teraz czujesz / co wtedy czułaś?
- co konkretnie spowodowało te odczucia? (np. słowa, zachowanie, wspomnienie podobnej sytuacji z przeszłości)
- jak mogę Ci pomóc poradzić sobie z tą sytuacją?
- co w przyszłości mogę zrobić inaczej, aby nie powodować w Tobie tego odczucia?
Wiem, że ta druga opcja może się wydawać na początku dziwna i nienaturalna i ta osoba może na nas spojrzeć, jak na totalnego kosmitę i wcale nie chcieć akurat z nami analizować swoich uczuć, ale istnieje też spora szansa, że nam szczerze podziękuje za tę rozmowę, zrozumienie i wsparcie.
Więc może warto zaryzykować? 🙂