Supermoc, której inni nie rozumieją

Posted by

Jestem szczera, czasami do bólu.
Tak już mam.
Śmieję się, że to chyba mój domyślnie wgrany system operacyjny.

Jak to się objawia?

  • mówię to co myślę, często zanim się zastanowię czy to dobry moment,
  • mówię swoje zdanie, nawet jeśli nie padło pytanie „co o tym myślisz?”,
  • mówię prawdę, nawet jeśli wiem, że to może drugą stronę zaboleć,
  • pierwsza zaczynam trudne tematy, nawet jeśli druga strona nie jest na to gotowa.

Z czego wynika?

  • bycie szczerym z drugą osobą jest dla mnie wyrazem szacunku dla niej i bycia fair,
  • uważam, że każdy zasługuje na prawdę, aby mógł sam zdecydować, co z tą wiedzą zrobić,
  • jeśli komuś nie powiem, co mi nie pasuje, to nic się nie zmieni, bo on najprawdopodobniej w ogóle o tym nie wie,
  • wolę na bieżąco wyjaśniać trudne sytuacji, niż nosić to w sobie, bo to i tak prędzej czy później wybucha robiąc jeszcze więcej szkody,
  • uważam, że ze zderzenia różnych opinii mogą wyjść dużo lepsze pomysły i rozwiązania niż z jednego spójnego podejścia.

Jak mogą to widzieć inni?

  • ale ona jest upierdliwa, znowu się czepia i drąży,
  • nie liczy się z uczuciami innych,
  • zawsze chce robić po swojemu,
  • chce mi dowalić.

I tu pojawia się często zgrzyt i dwustronna frustracja:

– Dlaczego ona jest taką jędzą?
– Dlaczego oni nie widzą moich dobrych intencji?

– Masz problem z komunikacją! (bo walisz prosto z mostu, co o kimś myślisz)
– Chyba ty! (bo obgadujesz ludzi za plecami, a potem się do nich uśmiechasz)

Kto ma rację? 

Obie strony 🙂

Weźmy ten drugi przykład – kiedyś uważałam, że brak szczerości w relacjach z innymi wynika ze słabości i że ja jestem ta lepsza, odważniejsza i przede wszystkim bardziej fair.

Teraz wiem, że to może wynikać z wielu innych przyczyn, np.:

  • ktoś ma osobowość nastawioną na harmonię i jak ognia unika konfrontacji i konfliktów,
  • u kogoś w domu nie mówiło się o uczuciach, więc nie umie tego robić,
  • ktoś uznał, że w tej sytuacji jego szczerość nic nie wniesie, więc nie warto tracić energii,
  • ktoś nie czuję się na tyle bezpiecznie, aby otwarcie wyrażać swoje opinie.

I to wszystko jest OK, bo przecież ten ktoś ma prawo myśleć i zachowywać się inaczej niż ja. I mimo, że wciąż mnie to czasami dziwi, smuci czy wkurza (i pewnie zawsze w jakimś stopniu będzie), to staram się tę „inność” zrozumieć i zaakceptować.

Czy jest łatwo? 

Ani trochę!

Cały czas zdarza mi się działać na automacie i opowiadać (sobie w głowie lub innym) historie, jakie te osoby są dziwne, słabe czy fałszywe. Ale zazwyczaj prędzej czy później przychodzi refleksja „są po prostu inni i to jest OK”.

Co mi pomaga?

  1. Nauka konstruktywnego feedbacku – zarówno pod kątem dawania (jak przekazać swoją opinię z szacunkiem dla odbiorcy) ale także jego brania, które jest tak samo (a może nawet bardziej) ważne – i tu gorąco polecam książkę „Thanks for the Feedback”.
  2. Poznanie innych osobowości – na początek „na sucho”, za pomocą opisów („Jak się dogadywać mimo różnic?”„Otoczeni przez idiotów”) czy narzędzi (np. STRUCTOGRAM®), które pozwolą na spokojnie i bez emocji zapoznać się i oswoić z „innością”, która czasami naprawdę może szokować 🙂
  3. Wymiana poglądów z „innymi” – jestem fanką zbiorowego (z zespołem w pracy, przyjaciółmi czy rodziną) wykonania testu osobowości (np. 16personalities) i wspólnego omówienia wyników, gdzie każda z osób skomentuje swój i da innym swego rodzaju „instrukcję obsługi siebie” czyli powie, co na nią działa dobrze a co źle w zachowaniu innych.
  4. Rozmowy 1:1 – to moim zdaniem najwyższa szkoła jazdy, bo wymaga obustronnego zaufania i otwarcia na drugą osobę oraz „trudne” tematy. Ale warto! Zapytaj „innego” jak z jego perspektywy wygląda sytuacja, w której oboje uczestniczyliście, jakie przyczyny stoją za jego zachowaniem, którego totalnie nie rozumiesz. Nie oceniaj, nie neguj, nie przekonuj do swojego zdania (tak, wiem jak trudno się powstrzymać –> zachęcam do obejrzenia video o różnicach między dialogiem a debatą), tylko słuchaj. A potem opowiedz o swoich odczuciach i po prostu o tym pogadajcie i spróbujcie się wzajemnie zrozumieć, chociaż troszkę 🙂

Jak to wpływa na mnie i moje zachowanie?

Miałam różne fazy, od „może faktycznie ze mną jest coś nie tak” do „to wy jesteście Ci niefajni”.

A teraz lubię swoją szczerość i uważam ją za zaletę, ale staram się dopasować jej intensywność oraz formę do drugiej osoby i sytuacji. Tak, aby faktycznie to wniosło coś pożytecznego. 

Przy czym „staram się” to słowo klucz, bo wciąż na jeden raz, kiedy się uda, przypada kilka, kiedy niekoniecznie. Ale te „udane razy” pokazują mi, że naprawdę gra jest warta świeczki, bo to czyni życie (moje i otoczenia) lepszym i prostszym 🙂

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *