Fascynuje mnie jak łatwo i szybko, nawet tylko na podstawie małego wycinka informacji, jesteśmy w stanie ocenić czy druga osoba ma dobre czy złe intencje.
I często przed tą oceną nawet nie pofatygujemy się, aby z tą osobą chociaż chwilę porozmawiać. My po prostu wiemy, czy jej zamiary są dobre czy złe. Skąd? Nie mam pojęcia, może z kosmosu 😊
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to może wynikać z tego, że bardzo trudno jest nam, ludziom rozumieć, że ktoś inny może funkcjonować zupełnie inaczej niż my. Mieć inne podejście do życia, inne wartości, inne granice, po prostu chcieć żyć inaczej.
Zamykamy się w świecie swoich wartości, zaczynamy uważać, że są one jedynymi właściwymi i oceniamy zachowanie wszystkich dookoła tylko i wyłącznie wedle naszej własnej miary.
A jak oceniamy nasze intencje? Zdecydowanie łagodniej. Ma to związek z tym, że tutaj mamy pełny dostęp do myśli, uczuć i wszelkich dylematów, które doprowadzają do takich a nie innych decyzji. A w przypadku innych oceniamy tylko wynik końcowy, czyli to, co dana osoba zrobiła i jak się zachowała.
Mała ciekawostka: podobno w komunikacji pisanej mamy dużo większą tendencję do negatywnej oceny intencji drugiej strony. Więc bądź ostrożny w wymianie zdań na firmowym komunikatorze czy w dyskusji przez SMSy z drugą połówką.
Przy ocenach zachowań innych do głosu dochodzą też często nasze przekonania i sytuacje z przeszłości, kiedy ktoś inny zachował się podobnie, ale z dużym prawdopodobieństwem miał ku temu zupełnie inne powody, bo i cała sytuacja była inna.
Takie mechanizmy mogą skutkować budowaniem niepotrzebnych uprzedzeń i powstawaniem plotek, niesprawiedliwie negatywnymi reakcjami na zachowania innych oraz w skrajnych przypadkach wpływać szkodliwie na całe życie ocenianych (czy może bardziej oczernianych?) osób.
Jak uwolnić się od automatycznej oceny intencji innych osób?
- Zamiast na ocenie drugiej osoby skup się na swoich odczuciach związanych z jej zachowaniem. One są prawdziwe i możesz z nimi coś zrobić, np. powiedzieć tej osobie, jak się z tym czujesz.
- Zbierz więcej informacji, najlepiej u źródła – porozmawiaj z tą osobą o szczegółach sytuacji i powodach jej zachowania. To może się wydawać dziwne i nienaturalne na początku, ale mimo to polecam się przełamać.
- Bądź prawdziwie ciekawy opinii i podejścia drugiej strony. Zadawaj otwarte pytania, które pomogą Ci lepiej zrozumieć powody jej zachowania.
- Otwórz głowę na inność. Nie zakładaj, że Twoje podejście do tematu jest najlepsze i jedyne właściwe, a każdy kto myśli inaczej jest w błędzie. Nie musisz zgadzać się z argumentami drugiej osoby, ale przynajmniej zaakceptuj jej prawo do odmiennego zdania.
- Przyjmij założenie, że ludzie z reguły chcą dobrze, ale po pierwsze nie zawsze wychodzi tak jakbyśmy chcieli, a po drugie to „dobrze” dla różnych osób może znaczyć coś zupełnie innego. Startując z takiego punktu dajesz sobie przestrzeń na analizę sytuacji i wyciągnięcie finalnych wniosków w oparciu o fakty, a nie przypuszczenia.
Co, jeśli naprawdę trudno jest dostrzec czyjeś dobre intencje?
Może być tak, że trafisz na osobę, z którą macie tak odmienne poglądy i podejście do życia czy pracy, że trudno będzie znaleźć nić porozumienia i zbudować jakąkolwiek sensowną współpracę. I nawet jeśli ona wcale nie uprzykrza Ci życia celowo (bo wbrew pozorom to naprawdę nie zdarza się często), to jednak obcowanie z nią będzie powodować w Tobie (a tak naprawdę w niej też, jak i w całym Waszym otoczeniu) masę frustracji. W takiej sytuacji warto zadać sobie pytanie na czym Ci bardziej zależy – czy na udowadnianiu swoich racji w wiecznych przepychankach czy może na spokoju i prawdziwie inspirującej atmosferze, która da Ci radość i spełnienie?
Jeśli na tym drugim, to moim zdaniem warto się poważnie zastanowić nad zmianą otoczenia, zespołu czy nawet firmy, po to, aby dać sobie na to przestrzeń. Można też oczywiście spróbować nauczyć się ignorować wkurzające zachowania, ale pytanie czy warto, zwłaszcza, że i tak pewnie co jakiś czas uczucie frustracji będzie wracać.
Inna możliwa opcja to spotkanie z prawdziwie toksyczną osobą, która faktycznie tych dobrych intencji nie ma, bo i tacy się zdarzają.
Wtedy polecam eskalację negatywnych zachowań w oparciu o fakty i/lub zdecydowane odseparowanie się od tejże postaci – w zależności od poziomu Twoich chęci i możliwości do tego, aby z tym walczyć. Czasami, gdy totalnie nie mamy wpływu na to, co się dzieje, najlepszym wyjściem (także dla własnego zdrowia psychicznego) jest po prostu zostawienie tej historii daleko za sobą.